Przed kilku tygodniami (w rocznicę śmierci artysty) ukazała się płyta, będąca pośmiertnym wydaniem utworów Zbyszka Wodeckiego i dla Zbyszka Wodeckiego.

 Jak pisze we wstępie do płyty Kasia Wodecka-Stubbs, córka muzyka:

 „Dobrze, że jesteś” to ukłon w stronę mojego Taty, który był nie tylko wybitnym muzykiem i charyzmatycznym wykonawcą, ale też ciepłym i serdecznym człowiekiem. Materiał na ten album wybrał sam Tata, niewiele zmieniliśmy, ale piosenkom, których nie ukończył, daliśmy nowe życie i wspaniałe głosy. Sam Zbyszek oczywiście śpiewa i towarzyszy artystom. Ta płyta, zupełnie inna niż wcześniejsze, jest pewnego rodzaju prezentem Taty dla nas, naszym dla Niego, ale też Jego niespodzianką dla publiczności –

„Dobrze, że jesteś” to album zagrany w stu procentach na żywo, bez zbędnych edycji i poprawek, tak często spotykanych w dzisiejszych produkcjach. Kilka z utworów Tata zdążył zaśpiewać z tekstem. Pozostałe nagrał scatem, jako wstępne wersje dla tekściarzy. W takiej właśnie formie po części usłyszycie je Państwo na płycie…

Zbigniew Wodecki odszedł w 2017 roku, niespodziewanie, jeszcze świętując triumfalny sukces płyty „1976: A Space Odyssey” (bardzo polecam!), nagranej z Mitch&Mitch Orchestra, w trakcie pracy nad nowym albumem. Genialny muzyk, niezwykły, serdeczny człowiek - mówią o nim przyjaciele, dzięki którym niedokończony przez Zbyszka materiał zyskał ostateczny kształt. „Dobrze, że jesteś” to płyta niezwykła, na której odcisnął się muzyczny dar Zbigniewa Wodeckiego, fantastyczne pomysły oraz miłość, jaką darzyli go przyjaciele: Kayah, Kuba Badach, Sławek Uniatowski, Andrzej Lampert, Beata Przybytek, Junior Robinson. Zrobili wszystko, żeby muzyczna podróż Zbyszka Wodeckiego skończyła się mocnym, pięknym akordem. Ale to więcej niż hołd dla wspaniałego muzyka.

To po prostu świetna, przebojowa płyta!

P.S. W powyższym tekście piszę o Mistrzu Wodeckim per „Zbyszek”, ale dane mi było kilkakrotnie z Nim rozmawiać, przeprowadzać wywiady, no i przeszliśmy na „ty”. A o słynnym już, wspaniałym poczuciu humoru i dystansie do siebie wielkiego artysty też mógłbym wiele opowiedzieć.

Zbigniew Światowiec

cku

Back to top