Widziałem, dostrzegałem to od dawna ale nie byłem skłonny do jakichkolwiek uogólnień. Dopiero rozmowa z dawno niewidzianym kolegą zwolniła hamulce. Piotrek od ponad 20 lat mieszka  poza Polską. Najpierw była Anglia i Francja a od bodaj 2007 r. - Kanada. Od 1998 r. tylko trzy razy był w Polsce, głównie w rodzinnej Stalowej Woli. Spotkaliśmy się przy kupowaniu pomidorów na stalowowolskiej targowicy.

2 lipca, poniedziałek. Po dwóch tygodniach inwentaryzacji otwiera swoje podwoje stalowowolska Miejska Biblioteka Publiczna (budynek Biblioteki Międzyuczelnianej). Gdy wchodzę do środka, do wypożyczalni doznaję szoku. Dużo ludzi i kolejki niczym w mięsnym w okresie bezpośrednio poprzedzającym stan wojenny.

Raczej nie „popełniałem” dotychczas w tym miejscu tekstów o kulturze, wyjąwszy sprawy Chóru Gaude Vitae, którymi jestem osobiście i stronniczo zainteresowany. A jednak rozważania o współczesności polskiej kultury podejmuję, gdyż według mnie czas jest ku temu najwyższy.

(Korespondencja Superseniora z Anglii)

            Tak się składa, że trochę przeżyłem z tej 80-letniej historii Stalowej Woli.

Z umiarkowanym zainteresowaniem i jedynie wyrywkowo obejrzałem w tv relację ze ślubu księcia Harry’ego z Meghan Markle.

Kreatywna starość? - koniecznie!

            -Co u ciebie słychać? Takie pytanie zadałem Jackowi, nieco tylko ode mnie młodszemu koledze, który całkiem niedawno przeszedł na emeryturę. Odpowiedź mnie zaskoczyła. -A cóż ja, emeryt mogę robić? Kanapa, telewizor, jakiś spacerek, lekarz lub zabiegi i tak mija dzień za dniem. Ale nie jesteś chory? - kontynuowałem indagację. Nie, nie jestem, ot, takie drobne reperacje organizmu, na co wcześniej nie miałem czasu- padła odpowiedź.

Stalowowolski targ słynie w całej Polsce. Z racji rozmiarów targowiska, wielości i różnorodności oferowanego asortymentu towarów i wreszcie – tłumów zapuszczających się w teren od przejazdu kolejowego tuż obok policji aż po przejazd łączący ulice Klasztorną i Przemysłową.

Polska ma wielkie szanse mieć twarz seniora-emeryta. A może już ma? I czy to na pewno jest złe?

   Ogień i ognisko towarzyszyły ludziom od zarania dziejów. Wszak trzeba było przygotować strawę, upiec upolowaną zwierzynę. Dzisiaj chcę napisać o współczesnym ognisku, rozpalanym dla przyjemności.

cku

Back to top