Obyśmy doczekali dzisiaj choć jednej wiadomości, która pomnoży nadzieję, a zmniejszy coraz bardziej paraliżujący nas strach, lęk o siebie i naszych bliskich. Polskie i światowe media aż dudnią od doniesień i informacji, które nam tego - jak dotąd - nie ułatwiają. Dziś rano znalazłem w portalach informacje, że wraz z "narodową kwarantanną" czeka nas gigantyczny chaos, a szczyt zakażeń dopiero nadejdzie z końcem listopada. A poza tym, czy tu ktoś nie zwariował z tym nazewniczym, "patriotycznym" patosem: dlaczego NARODOWA Kwarantanna, a nie - na ten przykład: KWARANTANNA POWSZECHNA...? 
Coraz więcej zgonów i zakażeń, pomimo kolejnych, zgoła lockdownowych obostrzeń. Alarmująca sytuacja w służbie zdrowia, coraz gorsze perspektywy życiowe i zawodowe dla tysięcy rodzin, wobec zamykanych sklepów, placówek kultury i usług. Więzi społeczne zanikają, internet i telefon stają się jedynym narzędziem  komunikacji zewnętrznej, rodzinnej. Dzieci i młodzież pozostają w domach, a rodzice - nierzadko na kwarantannach, a nawet w izolacji zamartwiają się o ich przyszłość. Bo jaka czeka je przyszłość, gdy towarzyszący edukacji rozwój społeczny będzie tak drastycznie zaburzany?
 Co dalej? Jak dotąd - znikąd miarodajnej odpowiedzi. Spróbujmy więc... nie zwariować. Ja postanowiłem cieszyć się... kwarantanną. Nie czytać za wiele informacji i nie zamartwiać się tym, że w szybkim spacerze do sklepiku ktoś mi tuż obok kichnie czy zakaszle...
I z nadzieją, że lepsze dni jednak nadejdą - otwieram książkę i słucham dobrej muzyki, co i Wam sugeruję.
Spokojnego dnia, spokojnego kolejnego, pandemicznego tygodnia Wam życzę!
O ile jest to jeszcze możliwe.
 Antoni Kopyto

cku

Back to top