Sobota, 7 listopada 2020 r., dzień dobry! Oby taki był.

Bez spotkań w rodzinach i na cmentarzach, ale przecież kiedyś się spotkamy...

Tak sobie myślę, po doniesieniach o decyzjach Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej (odnośnie kryteriów oceny wartości Oscarowych filmów): świat coraz bardziej widocznie i odczuwalnie stoi w rozkroku między dwoma biegunami głupoty. Z jednej strony- idiotycznie pogłębiony relatywizm, ubrany nierzadko w szatki tolerancji i poprawności politycznej. Z drugiej strony - równie idiotyczne trwanie w nietolerancji dla inności, nacjonalizmach i wszelkiej politycznej ortodoksji. Zupełnie jakby nie było normalności - ogromnego pola między tymi skrajnościami, jakby nie było przynależnych rodzajowi ludzkiemu: mądrości, uczuciowości czy uczciwości, zwykłego posługiwania się rozsądkiem, rozumem.
 
Ten "rozkrok" staje się także mocno obecny w kulturze, w ofertach artystycznych i ich odbiorze. Oczyma pesymistycznej wyobraźni widzę w nieodległej przyszłości obraz imprez, spektakli czy koncertów opatrzonych na afiszach krzyczącymi adnotacjami. Na przykład: "Tylko dla prawdziwych patriotów!", “Tylko dla osób rozumnych", "Tylko dla homoseksualistów i lesbijek", "Tylko dla osób prawdziwie tolerancyjnych", "Dla miejscowych i imigrantów także! “," Nacjonalistom wstęp wzbroniony", "Zabierz ze sobą kogoś spod znaku LGBT" lub "Osobom wspierającym LGBT wstęp wzbroniony", "Tylko dla białych", "Ciemnoskórzy miłe widziani" ...... I tak dalej, dalej.
 
A to wszystko już było. W czasie okupacji hitlerowskiej, w zgnębionej przez faszystów Polsce były obecne przeciwstawne sobie wywieszki / hasła : "Tylko dla Niemców" oraz "Tylko świnie siedzą w kinie"... Przykłady dotyczą Polski, gdyż i Polski dzisiaj ten problem dotyczy. Pogłębiane w naszym kraju podziały są efektem takich właśnie, zerojedynkowych postaw.
 
Że co? Że się wygłupiam, niepotrzebnie wysilam, że wcale nie jest tak źle...? Być może. A może ja po prostu nie chcę być literalistą? Może nie chcę powiedzieć sam do siebie: - Do widzenia rozumie, zobaczymy się jutro, za jakiś czas?
 
Antoni Kopyto
 
Nie ja jeden doznaję podobnych odczuć. Zagrożenia i ulgi, nadziei i bezradności, akceptacji dla prawdy i oburzenia na kłamstwo, niezgody na głupotę i chamstwo i zadowolenia z tego, co mądre, prawdziwe i autentyczne.

Mała refleksja.

O trudnej sytuacji instytucji kultury i całej sfery twórczości artystycznej w związku z pandemią raczej mało się mówi i pisze.

18 kwietnia. Dziś znowu mam taki sobie dzień. Coraz ich więcej. Ale ciągle daję radę.

6 kwietnia. To już czwarty tydzień epidemicznego zagrożenia, do tego -Wielki Tydzień, a więc niby czas spokojnej medytacji o tym, co dla mnie najważniejsze. No i z tą właśnie medytacją tak prosto nie jest. Zaczynam być bowiem krańcowo zdenerwowany, wręcz wkurzony. A to nieco się kłóci z nastrojem tych dni...

Wydaje mi się, że dziś największe znaczenie ma idea i praktyka tzw. poczucia odpowiedzialności.

Sytuacja związana z rozprzestrzeniającą się epidemią zakażeń koronawirusem słusznie została ogłoszona przez WHO jako stan pandemii.

cku

Back to top