Dzisiaj po raz kolejny zobaczyłem widok, który jest dla mnie przynajmniej dość ponury.
Sznur samochodów i ich pasażerów,  na terenie miejskiego szpitala, grzecznie wyczekujących w tej kolejce na koronawirusowe testowanie. A potem niepokój wyczekiwania na wynik. Ten wynik nie jest do końca miarodajny, i nie jest także wyrokiem. Ale może oznaczać dla nas, dla Ciebie i Twojej rodziny kolejne komplikacje  w codziennym życiu. Jakby tych dotychczasowych było mało...
Czas całej Polski "na czerwono" jest  dla nas bardzo trudny. To komunał, jestem tego świadom. Moglibyśmy zapewne "przerzucać się" teraz  własnymi doświadczeniami z ostatnich dni, tygodni czy miesięcy. Doświadczeniami, w których równym rządkiem stoją obok siebie cierpienie (chorych bez covida i chorych z jego powodu), niepewność i lęk, złość, dezorganizacja w codziennych sprawach, odwaga aż do granic...głupoty, beznadzieja, radość...I nade wszystko  - - - p o k o r a. 
Jeśli czasem, choć na chwilę znajdziemy w sobie iskierkę pokoju, może i za sprawą naszego "klubowego kącika"? - to trzymajmy się tego. Bo wtedy dotrze do nas nadzieja, wiara, że będzie lepiej. Już to u nas pisałem, ale to warto powtarzać: nadzieja najmocniej pojawia się tam, gdzie jest miejsce na miłość, serdeczność. Czy to wystarczy jako lekarstwo na ten trudny czas? Zapewne w wielu przypadkach - nie. Ale próbujmy je stosować. 
To nic nie kosztuje.
 
Antoni Kopyto
Klub Radosnego Śpiewania
 

cku

Back to top