Lucjan Trela – legenda stalowowolskiego, ale też polskiego boksu przegrał swą ostatnią, tym razem o życie, walkę. Zmarł 12 lutego 2019 roku po długiej, ciężkiej chorobie.

Przypomnę tekst sprzed kilku miesięcy, który opublikowałem dokładnie w 50. rocznicę walki Lucka na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku.

Zawsze będę, jak zapewne większość dojrzałych kibiców sportowych, pamiętał Jego walki na stalowowolskim ringu, na ringach Polski, Europy i tę – słynną meksykańską.

Spoczywaj Mistrzu w spokoju!

Pół wieku temu, 16 października 1968 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku rozegrała się dramatyczna walka bokserska, w której bokser ze Stalowej Woli przegrał decyzją sędziów 4:1 z George Foremanem. Stalowiak to Lucjan Trela – niewielki (172 cm) bokser wagi ciężkiej, jego przeciwnik to mistrz USA, późniejszy zawodowy mistrz świata. Dla Foremana, mistrza olimpijskiego, była to jedyna walka na tych Igrzyskach, której nie rozstrzygnął przed czasem. Dla „Lucka”, mimo porażki, chwila chwały i szacunek środowiska, no i niezapomniana olimpijska przygoda.

Przypomnijmy młodym, kto to jest Lucjan Trela, bo seniorzy na pewno pamiętają:

Dwukrotnie startował w mistrzostwach Europy – w Rzymie w 1967 i w Belgradzie w 1973; za każdym razem odpadł w ćwierćfinale.

Pięciokrotnie w latach 1966, 1967, 1968, 1970 i 1971 zdobył mistrzostwo Polski. Był też wicemistrzem w 1973 oraz brązowym medalistą w 1962, 1965, 1974 i 1975.

W latach 1966–1974 szesnaście razy wystąpił w reprezentacji Polski; wygrał 11 pojedynków i 5 przegrał. Stoczył 275 walk, z czego 220 wygrał, 11 zremisował i 44 przegrał. Pierwszą oficjalną walkę w ringu stoczył w 1959 roku, a już rok później jako bokser Stali Stalowa Wola zdobył swoje pierwsze - jeszcze juniorskie, Mistrzostwo Polski. Jako żołnierz w latach 1962-1964 boksował dla wojskowego klubu Bieszczady Rzeszów
Miał nietypowe warunki fizyczne, jak na wagę ciężką, bo mierzył 172 cm przy 86 kg wagi.

Po zakończeniu czynnej kariery sportowej przechodził różne koleje losu, pracował w USA, w sekcji piłki nożnej ZKS "Stal",  aż w końcu ponownie wrócił na ring, tym razem jako trener młodych adeptów boksu w Stalowej Woli w sekcji bokserskiej „Feniks”, której był pomysłodawcą.

Legenda stalowowolskiego sportu, człowiek niezwykle pogodny i dowcipny, kibic nie tylko bokserów, ale regularnie kibicujący piłkarzom, koszykarzom, do czasu, kiedy podupadł na zdrowiu i na obiekty sportowe już nie zaglądał.

Warto przypomnieć tę walkę „Lucka” sprzed pół wieku, bo od jego czasu Stalowa Wola nie miała sportowca – legendy, który by tak mocno rozsławiał swoje miasto.

Dziękuję Ci Mistrzu

Zbigniew Światowiec

Na archiwalnej fotografii – uroczystość po powrocie Lucjana Treli z Meksyku.

cku

Back to top